Grzech


Fascynujące jest to, jak często apostołowie, w swoich listach mówią o cierpieniu. Cierpienie jest uzasadnianie na wszystkie możliwe sposoby. Sugeruje to powszechność zjawiska, jedynie możemy się spodziewać genezy owych cierpień. Nie stanowi problemu cierpienie, na które zasługujemy. Kara za nasze złe postępowanie, konsekwencje za grzechy. Ale jak wytłumaczyć cierpienie niezasłużone, ból za dobre uczynki? Jest w tym pewien algorytm, którego człowiek nie rozumie, może dlatego tak często o tym mówi Pismo Święte. Nie ma wątpliwości, że cierpienie przybliża nas do Boga i nie można na nie patrzeć z perspektywy chwili, ale lat. Dopiero taki zasięg powoduje, że widzimy sens naszych łez.

„Skoro więc Chrystus cierpiał w ciele, wy również tą samą myślą się uzbrójcie, że kto poniósł mękę na ciele, zerwał z grzechem, aby resztę czasu w ciele przeżyć już nie dla [pełnienia] ludzkich żądz, ale woli Bożej. Wystarczy bowiem, żeście w minionym czasie pełnili wolę pogan i postępowali w rozwiązłościach, żądzach, nadużywaniu wina, obżarstwie, pijaństwie i w niegodziwym bałwochwalstwie.  Temu też się dziwią, że wy nie płyniecie razem z nimi w tym samym prądzie rozpusty, i źle o was mówią.” (1 Pt 4:1-4)

Jezus głosił Ewangelię umarłym. Jest to ciekawe stwierdzenie poruszane na poprzednim już spotkaniu. Koncepcje są dwie: albo mowa krainie umarłych (ci co wierzą w duszę nieśmiertelną), albo mowa symboliczna o ludziach, którzy żyli jak umarli (ci co w duszę nieśmiertelną nie wierzą). W wyjaśnieniem przychodzi na Salomon: Umarli nic nie wiedzą… zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły. (Kazn. 9:5-6) i Dawid: Bo po śmierci nie pamięta się o tobie, a w krainie umarłych któż Cię wysławiać będzie? (Ps. 6:5)

„Oni zdadzą sprawę Temu, który gotów jest sądzić żywych i umarłych. Dlatego nawet umarłym głoszono Ewangelię, aby wprawdzie podlegli sądowi jak ludzie w ciele, żyli jednak w Duchu – po Bożemu.  Wszystkich zaś koniec jest bliski…” (1 Pt 4:5-7)

Kolejny raz mowa jest o miłości, jako uniwersalnym podmiocie. W tym miejscu jako recepta na grzechy. Ciekawe, że zaraz o tych słowach mowa jest o gorliwości. A gorliwość to nic innego, jak nie bycie tylko przeciętnym, ale właśnie wyróżniającym się, wychodzącym przed szereg w służbie Bożej. Praktycznie, trzeba być pół kroku przed innymi, udźwignąć dodatkowy kilogram więcej niż inni. Spać godzinę krócej – zrobić więcej…
PS. roztropność i trzeźwość – czy bez nich modlitwa jest bezużyteczna?

„…Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić. Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów. Okazujcie sobie wzajemną gościnność bez szemrania!” (1 Pt 4:7-9)

Piotr wspomina też o szafarstwie w kontekście usługi swoimi umiejętnościami dla drugich. Szafarstwo uświadamia nas, że to co mamy nie jest nasze, ale Boże – nam dane do pożytecznego wykorzystywania dla innych. Sprowadza nas to trochę na ziemie i umniejsza nas samych w naszych oczach

„Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem tym darem, jaki każdy otrzymał. Jeżeli kto ma [dar] przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże. Jeżeli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.” (1 Pt 4:10-11)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *