Z ostatniego spotkania


Dzisiejsze rozważania rozpoczęliśmy od kroku w tył. Nie zajęliśmy się od razu tematem łaski. Jakże szerokim zresztą.

Staraliśmy się poznać kontekst. W jakiej sytuacji znajduje się zbór w Efezie i jakie zadanie ma w tym Tymoteusza.

Młody lider dostaje od swojego autorytetu polecenie, by “pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my i nie zajmowali się baśniami i nie kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, (…)“ Sytuacja w tej społeczności jest niespokojna, naruszona. Są tam osoby, które wnoszą spory, ciągną w dół. Jak dokładnie? Może uważają się za świętszych niż są w rzeczywistości. Może to Żydzi rozkochani w prawie, i kładący nań duży nacisk mimo, że nie do końca je rozumieją. Po nakreśleniu tej postawy Paweł, wymienia szereg grzesznych postaw, pokazując dla kogo jest prawo. Piętnaście grzesznych postaw zarówno związanych z namiętnościami fizycznymi, czynami szkodliwymi społecznie, jak i po prostu wszystkiemu co sprzeciwia się zdrowej nauce. Być może owi “nauczyciele” zapomnieli, że dostęp do Chrystusa mają grzesznicy. Tu apostoł Paweł przechodzi do siebie. On jest pierwszym z nich. Wymieniając swe trzy grzechy z okresu niewiary (Tak na marginesie ten okres niewiary apostoła Pawła, to czas kiedy z całej siły chciał wypełniać Boże prawo), apostoł zniża się do pozycji najniższej, pokazuje esencję.

Przechodzimy do sedna. Apostoł nie opisuje teorii łaski, nie tworzy definicji. Paweł pokazuje mechanizm jej działania.

“Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę,  mimo to, że przedtem byłem bluźniercą i prześladowcą, i gnębicielem, ale miłosierdzia dostąpiłem, bo czyniłem to nieświadomie, w niewierze. A łaska Pana naszego stała się bardzo obfita wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie. Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu. A królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, jedynemu Bogu, niechaj będzie cześć i chwała na wieki wieków. Amen.”

Apostoł zamknął pewien okres grzechu w swoim życiu spowodowany niewiarą. Jak jest w naszym przypadku ? Czy zmagamy się cały czas z tymi samymi grzechami, czy Chrystus je już zmazał. Łaska jest przewracaną nową kartką, gdy wczorajsze grzechy możemy odłożyć? Może jest momentem kiedy Chrześcijanin dotyka sedna. Zaczyna rozumieć o co w tym wszystkim chodzi, i zmienia swoje podejście.