fbpx

Świadectwo Bożej łaski

„A oto teraz ja będąc związany duchem, idę do Jeruzalemu, nie wiedząc co tam na mię przyjść ma. Tylko że Duch Święty po miastach świadczy, powiadając, że mię więzienie i uciski czekają.” Dzieje Apostolskie, Rozdział 20:22-23 (Biblia Gdańska)

Te zatrważające słowa zostały wypowiedziane przez apostoła Pawła, zanotował je natomiast św. Łukasz, historyk i jego towarzysz licznych podróży. Apostoł wypowiedział te słowa do braci w Efezie, zebranych, by go pożegnać – jego ostatnia pielgrzymka dobiegała końca.

Zdawał sobie sprawę, że gdy opuści umiłowanych braci w Efezie i ruszy w drogę do Jeruzalem czeka go trudny czas. Jednak jest gotów złożyć swe życie i misję w ręce kochającego Ojca. Mówi: „Wszakże ja na nic nie dbam i nie jest mi tak droga dusza moja, bym tylko bieg mój z radością wykonał i posługę, którąm wziął od Pana Jezusa na oświadczenie Ewangielii łaski Bożej. A teraz oto ja wiem, że już więcej nie oglądacie oblicza mojego wy wszyscy, między którymim chodził, każąc królestwo Boże.” (Dz.Ap. 20:24-25).

PAMIĘĆ

Apostoł następnie zastanawia się nad swą działalnością i pracą, jaką wykonywał w miłości. Przypomina braciom w Efezie: „Nie uchylałem się bowiem od zwiastowania wam całej woli Bożej.” (w. 27). Potem zwraca im uwagę na fakt, że zobowiązali się nadzorować swe nowe chrześcijańskie życie oraz że powinni pomóc ustalać swych współbraci w Jezusie Chrystusie. Upomina także, by strzegli się fałszywych braci, którzy będą szukać okazji, aby odciągnąć ich od Prawdy, której byli uczeni. „Sami wiecie, że te oto ręce służyły zaspokojeniu potrzeb moich i tych, którzy są ze mną. W tym wszystkim pokazałem wam, że tak pracując, należy wspierać słabych i pamiętać na słowa Pana Jezusa, który sam powiedział: Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać.” (w.34-35).

SCENA Z POŻEGNANIA

Święty Łukasz opisał pożegnanie apostoła w słowach: „A to powiedziawszy, padł na kolana swoje wraz z nimi wszystkimi i modlił się. I powstał płacz wielki wśród wszystkich, a rzucając się Pawłowi na szyję, całowali go, Bolejąc szczególnie nad słowem, które wypowiedział, że już nigdy nie będą oglądali jego oblicza. I odprowadzili go na statek.” (w. 36-38).

Słowa wypowiedziane przez apostoła Pawła przy rozstaniu musiały mieć otrzeźwiający wpływ na członków zboru w Efezie, zwłaszcza na starszych tego zboru. Zdali sobie sprawę, że od tego momentu odpowiedzialność za zgromadzenie ludu Bożego spoczywa na ich barkach. Nie mogli spodziewać się już więcej wizyt apostoła Pawła, który by pomógł im rozwiązać problem. Wiedzieli, że jedyna siła, jaką będą mogli czerpać od apostoła, to jego wspaniały przykład wierności w próbie oraz jego wspaniałej nauki o Prawdzie.

CENNE DOŚWIADCZENIE

Głoszenie wesołej nowiny przez apostoła Pawła i jego towarzyszy, umocnione doświadczeniami o wielkiej wartości, pomagało strzec wierności w „nowości żywota”, chodzeniu z Panem Jezusem (Rzym.6:4). Możemy dostrzec także wspaniały chrześcijański rozwój charakteru apostoła Pawła, mający swe odzwierciedlenie w listach, które napisał do założonych przez niego zborów. Wiele z nich zostało napisane po wielu doświadczeniach, jakie przeszedł dla sprawy Pańskiej. Wierzymy, że wszystkimi tymi doświadczeniami kierował Ojciec Niebieski.

Tego samego ducha miłości i troski o duchowe dobro braci można odczuć w liście do braci w Tesalonice. Apostoł zachęcał ich słowami: „A poza tym, bracia, prosimy was i napominamy w Panu Jezusie, abyście stosownie do otrzymanego od nas pouczenia, jak macie postępować i podobać się Bogu, jak zresztą postępujecie, abyście tym bardziej obfitowali. Wszak wiecie, jakie przykazania daliśmy wam w imieniu Pana Jezusa. Taka jest bowiem wola Boża: uświęcenie wasze, żebyście się powstrzymywali od wszeteczeństwa, Aby każdy z was umiał utrzymać swe ciało w czystości i w poszanowaniu”(1 Tes. 4:1-4).

W POSZUKIWANIU BOŻEJ WOLI

Gdy działalność misyjna apostoła dobiegała końca, wierzymy, że Ojciec Niebieski zaczął przygotowywać go do wydania ostatniego świadectwa Prawdzie, które miało zostać dokończone w okolicznościach zupełnie innych od tych, jakie do tej pory spotykał. Wydarzenia, które miały nadejść i reakcja apostoła na te wydarzenia miały ostatecznie wpłynąć na jego rozwój jako wiernego naśladowcy Jezusa Chrystusa. Wyczuwał bez wątpienia, że jego życie znajdzie się w niebezpieczeństwie w służbie dla Ojca Niebieskiego i naszego Pana. Dzięki biblijnemu zapisowi św. Łukasza mamy mały wgląd do tych wydarzeń: „Po tych wydarzeniach postanowił Paweł za sprawą Ducha udać się poprzez Macedonię i Achaję do Jerozolimy, mówiąc: Potem, gdy tam będę, muszę i Rzym zobaczyć.” (Dz.Ap. 19:21).

Apostoł wiedział przez Ducha Świętego, że jego obecność w Jeruzalem ostatecznie doprowadzi do tego, że zostanie aresztowany, przejdzie przez wiele burzliwych procesów i w końcu zakończy swoją ziemską pielgrzymkę. Bracia już więcej nie ujrzą jego oblicza. Był być może jeszcze bardziej świadom niż inni apostołowie, że gdy szczególnie naznaczeni przywódcy pierwotnego Kościoła zakończą swoją pielgrzymkę, Przeciwnik zasieje wśród nich mnogość problemów, powstaną przywódcy o własnych ambicjach, którzy będą odciągać ich nowymi i fałszywymi naukami.

PODRÓŻ DO JERUZALEM

Z zapisu biblijnego dowiadujemy się kilku ciekawych szczegółów dotyczących podróży apostoła Pawła. „A gdyśmy się z nimi rozstali i odpłynęli, jadąc prosto, przybyliśmy do Kos, nazajutrz zaś na Rodos, a stąd do Patary. I znalazłszy statek, który płynął do Fenicji, wsiedliśmy nań i odpłynęliśmy. Kiedy zaś dostrzegliśmy Cypr, zostawiliśmy go po lewej stronie i popłynęliśmy do Syrii, i wylądowaliśmy w Tyrze; tam bowiem miano wyładować ze statku towar.” (Dz.Ap. 21:1-3).

Kiedy statek zadokował na siedem dni w Tyrze aby wyładować towar, apostoł Paweł i jego towarzysze skorzystali z okazji, by spotkać uczniów, którzy mieszkali w tym mieście. Gdy ci dowiedzieli się, że apostoł udaje się do Jeruzalem, próbowali odwieść go od tej myśli, obawiali się bowiem iż, coś mogłoby mu się tam stać. Zbór w tym mieście tworzyli głównie Żydzi; wielu z nich uciekło z Judei z powodu prześladowań i bardzo dobrze zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie tam czekały.

POSTÓJ W TYRZE

Pod koniec siedmiodniowego postoju w Tyrze całe zgromadzenie przyszło pożegnać apostoła. „Lecz kiedy nasz pobyt się skończył, wyruszyliśmy i udaliśmy się w drogę, a wszyscy wraz z żonami i dziećmi towarzyszyli nam aż za miasto, a padłszy na kolana na wybrzeżu, modliliśmy się” (w.5). Wszyscy padli na kolana na wybrzeżu, modlili się i obejmowali podróżników, następnie wrócili zasmuceni do swych domów. Zaprawdę, była to scena ukazująca troskę przepełnioną miłością, troskliwą opiekę oraz głęboką wiarę w naszego Pana. Rozwinęli się w wydawaniu owoców w Duchu Świętym i w Prawdzie.

ODWIEDZINY W PTOLEMAIDZIE I CEZAREI

Apostoł Paweł i jego towarzysze podróży dotarli do Ptolemaidy i zatrzymali się tam na dzień u braci. Następnego dnia apostoł i jego towarzysze udali się do Cezarei, gdzie znajdowała się grupa braci z ewangelistą Filipem. Kilkanaście lat wcześniej Filip został wybrany przez zbór w Jeruzalem jako jeden z siedmiu diakonów (Dz.Ap.6:5). Z zapisu biblijnego dowiadujemy się, że w tym momencie był już mężem i ojcem czterech córek, z których wszystkie były poświęcone Panu i aktywne w służbie dla Prawdy.

Zbór w Cezarei początkowo składał się tylko z Żydów, jednak gdy okres wyłącznej łaski Bożej dla Żydów dobiegł końca, Korneliusz oraz jego rodzina, jak również i inni poganie zostali przyprowadzeni do rodziny Bożej. Zapis mówi nam, że Korneliusz mieszkał w Cezarei (Dz.Ap.10:24), ale nie ma o nim żadnej wzmianki przy ostatniej wizycie apostoła Pawła. Prawdopodobnie Filip uczynił Cezareę swoim domem (Dz.Ap.8:39).

PRZESŁANIE AGABUSA

Apostoł Paweł i jego towarzysze zatrzymali się w Cezarei na kilka dni. „A gdy przez dłuższy czas tam pozostawaliśmy, nadszedł z Judei pewien prorok, imieniem Agabus” (Dz.Ap. 21:10). Pan Bóg użył proroka aby ogłosił Pawłowi i innym, czego mogą się spodziewać w Jeruzalem. „I przyszedłszy do nas, wziął pas Pawła, związał sobie nogi i ręce i rzekł: To mówi Duch Święty: Męża, do którego ten pas należy, tak oto zwiążą Żydzi w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan. A gdy to usłyszeliśmy, poprosiliśmy zarówno my, jak i miejscowi, aby nie szedł do Jerozolimy.” (Dz.Ap. 21:11-12).

Reakcją na słowa Agabusa było poruszenie. Bracia z Cezarei oraz ci, którzy podróżowali z apostołem błagali go, by nie jechał do Jezuzalemu. Płakali z powodu ciężkich doświadczeń, jakie go tam czekały. Apostoł Paweł zdawał sobie jednak sprawę, że to Pan czuwa nad przebiegiem wydarzeń, jakie mają spotkać jego wiernego sługę. Ci, którzy z nim podróżowali, zrozumieli wówczas, że musi udać się do Jeruzalem i tam wiele wycierpieć.

„Wtedy Paweł odrzekł: Co czynicie, płacząc i rozdzierając serce moje? Ja przecież gotów jestem nie tylko dać się związać, lecz i umrzeć w Jerozolimie dla imienia Pana Jezusa.” (w.13). Towarzysze zdali sobie sprawę, że nie zmienią planów apostoła. „A gdy się nie dał nakłonić, daliśmy spokój i powiedzieliśmy: Niech się dzieje wola Pańska. A po upływie tych dni, przygotowawszy się, wyruszyliśmy do Jerozolimy. Towarzyszyli nam też niektórzy uczniowie z Cezarei, prowadząc nas do niejakiego Mnazona z Cypru, dawnego ucznia, abyśmy się u niego zatrzymali.” (w. 14-16).

W JERUZALEM

Apostoł Paweł i jego towarzysze zostali serdecznie przywitani przez braci, gdy przybyli do Jeruzalem. Wkrótce po przybyciu apostoł Paweł poszedł spotkać się z Jakubem oraz innymi starszymi lokalnego zboru. Przedstawił z pierwszej ręki sprawozdanie o Pańskim błogosławieństwie w jego działalności i rozszerzającej się wieści o niebiańskim powołaniu. Bracia, gdy usłyszeli to sprawozdanie, chwalili Boga. Jednak pewni chrześcijanie, którzy zamieszkiwali w Jeruzalem, słyszeli pewne pogłoski o apostole, jakoby uczył, że Żydzi nie powinni przestrzegać Zakonu. Choć pogłoski nie były prawdziwe, musiały zostać wyjaśnione (Dz.Ap.21:15-21).

POGŁOSKI SIĘ SZERZĄ

Od czasu Zielonych Świątek zbór w Jeruzalem znacznie się rozrósł. Znaczną większość stanowili Żydzi, którzy przestrzegali zakonu i odnosili się do niego z wielkim szacunkiem. Apostołowie martwili się, że wiara wielu może osłabnąć, jeśli przyjmą fałszywe pogłoski na temat Pawłowego postrzegania zakonu. Zasugerowali, że apostoł Paweł może okazać swój szacunek dla Prawa Mojżeszowego przyłączając się do czterech braci, którzy uczynili ślub nazyrejstwa. „Weź ich, poddaj się wraz z nimi oczyszczeniu i pokryj za nich koszty, aby mogli ostrzyc głowy; wtedy wszyscy poznają, że to, co im o tobie powiedziano, nie odpowiada prawdzie, lecz ze i ty sam przestrzegasz zakonu.” (w.24).

Ceremonia oczyszczenia trwała siedem dni i zakończyła się strzyżeniem głów i złożeniem odpowiednich ofiar. Przy końcu dni oczyszczenia do świątyni przyszli pewni Żydzi z Azji. „A gdy te siedem dni miały się ku końcowi, ujrzeli go w świątyni Żydzi z Azji, podburzyli cały tłum i rzucili się na niego, Krzycząc: Mężowie izraelscy, pomóżcie! Oto jest człowiek, który wszędzie wszystkich naucza przeciwko ludowi i zakonowi, i temu miejscu, nadto jeszcze i Greków wprowadził do świątyni i zbezcześcił to święte miejsce.” (w. 27-28).

RZYMSCY ŻOŁNIERZE NA RATUNEK

Owi Żydzi podburzyli pozostałych Żydów, by pochwycili apostoła Pawła, oskarżając go, że naucza przeciwko Zakonowi. Powiedzieli, że zbezcześcił świątynię, wprowadzając do niej pogan, a oskarżenie to oparli na błędnym wniosku, że apostoła widziano z pewnym poganinem. Kiedy tłum się rozrósł, zaczęto go bić. Gdyby nie interwencja dowódcy rzymskiego i jego żołnierzy, apostoł Paweł mógł zginąć.

Zapis biblijny opisuje tę scenę: „I poruszyło się całe miasto i powstało zbiegowisko ludu; a pochwyciwszy Pawła, wywlekli go ze świątyni na zewnątrz, a drzwi natychmiast zostały zamknięte. A gdy się szykowali, aby go zabić, doszła do dowódcy kohorty wieść, że jest wzburzona cała Jerozolima.” (Dz.Ap. 21:30-31).

Kiedy zakuto apostoła w kajdany, dowódca próbował dowiedzieć się, kim jest i co takiego uczynił. Gdy tłum krzyczał: „zabij go!”, apostoła wzięto do twierdzy, gdzie mieli go strzec strażnicy (w.36-37). Kiedy miał już być zabrany do twierdzy, apostoł przemówił po grecku do dowódcy. Zapewnił, że jest nie przywódcą powstania, którego szukano, lecz praworządnym obywatelem Tarsu. Poprosił o pozwolenie, by mógł przemówić do ludu, na co dowódca przystał (w.39).

WSPANIAŁE ŚWIADECTWO

Apostoł Paweł zwrócił się do ludu stojąc na schodkach twierdzy. Tłum ucichł w momencie, gdy apostoł zaczął mówić po hebrajsku. Przedstawił im pokrótce swoje pochodzenie, podkreślając swą gorliwość dla Zakonu i do prześladowań pierwszych chrześcijan. Następnie podał szczegółowy opis swego spotkania z Panem Jezusem, który ukazał mu się w chwale i opowiedział jak to wydarzenie zmieniło jego życie. Mówił, jak pojechał do Jeruzalem, pragnąc wszystkim ogłosić o wielkiej zmianie, która nastąpiła w jego życiu.

OBYWATEL RZYMU

Pomimo więzów apostoł wykonał to, czego nigdy nie był w stanie uczynić, kiedy znajdował się na wolności. Miał możliwość wydać świadectwo dla rzeszy Żydów w Jeruzalem. Nie wiemy, czy komuś po słowach apostoła Pawła zmienił się bieg życia, ale możliwe, że znajdowała się tam garstka ludu Bożego, którzy usłyszeli apostoła przemawiającego w tym dniu.

„I słuchali go aż do tego słowa, po czym zaczęli krzyczeć, mówiąc: Zgładź z ziemi tego człowieka, nie godzi się bowiem, aby taki żył. A gdy oni krzyczeli i wymachiwali szatami, i ciskali proch w powietrze, Rozkazał dowódca wprowadzić go do twierdzy, poleciwszy przesłuchać go z zastosowaniem biczowania, aby się dowiedzieć, z jakiej przyczyny tak przeciwko niemu krzyczeli. A gdy go skrępowano rzemieniami, rzekł Paweł do setnika stojącego obok: Czy wolno wam biczować obywatela rzymskiego i to bez wyroku sądowego?” (Dz.Ap. 22:22-25). Gdy dowódca się o tym dowiedział, spytał apostoła w jaki sposób nabył obywatelstwo, a ten odpowiedział, że posiada je „od urodzenia” (w.28). Dowódca przeląkł się, gdy się o tym dowiedział. Wcześniejszy rozkaz związania apostoła Pawła był niezgodny z prawem, skoro był obywatelem rzymskim, zatem apostoł był wolny.

Apostoł Paweł, chroniony przez rzymskiego naczelnika, znajdował się jednak w areszcie przez dwa lata. Odwołał się jako obywatel rzymski do cesarza w Rzymie i musiał przebywać tam do czasu, kiedy jego sprawa została przedłożona cesarzowi oraz do jego odjazdu z Jeruzalem. Ciekawe, że wcześniej wspominał o chęci odwiedzenia Rzymu po wizycie w Jeruzalem (Dz.Ap.19:21). Wątpliwe, by mógł przewidzieć okoliczności, które umożliwiłyby mu taką podróż.

PODRÓŻ DO RZYMU

Święty Łukasz zanotował tę okoliczność: „A gdy postanowiono, że mamy odpłynąć do Italii, przekazano Pawła i kilku innych więźniów setnikowi kohorty cesarskiej, imieniem Juliusz. Wsiedliśmy więc na statek adramyteński, który miał płynąć do portów azjatyckich, i wyruszyliśmy w drogę w towarzystwie Arystarcha, Macedończyka z Tesaloniki. Następnego dnia wylądowaliśmy w Sydonie, a Juliusz, obszedłszy się z Pawłem po ludzku, pozwolił mu pójść do przyjaciół, aby się zatroszczyli o niego.” (Dz.Ap. 27:1-3).Wspaniała Boska opatrzność wyraźnie czuwała nad apostołem Pawłem i jego towarzyszami, gdy dotarli do Sydonu.

Kiedy przyszedł czas kontynuacji podróży do Rzymu, okazało się, że w tej części świata zmierzch następuje szybciej. Po wietrznej podróży dotarli do portu Licja, gdzie przesiedli się na statek, który płynął do Italii. Kiedy płynęli wzdłuż Krety, schronili się w miejscu zwanym Piękne Przystanie, gdzie czekano dopóki ucichnie burza. Apostoł Paweł ostrzegł właściciela statku, że dalsza żegluga związana jest z niebezpieczeństwem, jednak on i inni dowódcy okrętu zdecydowali wyruszyć w dalszą podróż. Silny wiatr zniósł statek z kursu i trzeba było wyrzucić ładunek za burtę, żeby zmniejszyć jego ciężar.

ANIOŁ BOŻY POCIESZA APOSTOŁA

Gdy sytuacja stawała się beznadziejna, apostoł Paweł przemówił do tych, którzy znajdowali się na pokładzie statku. „A gdy już długo byli bez posiłku, wtedy Paweł stanął pośród nich i rzekł: Trzeba było, mężowie, posłuchać mnie i nie odpływać z Krety i oszczędzić sobie niebezpieczeństwa i szkody. Lecz mimo obecnego położenia wzywam was, abyście byli dobrej myśli; bo nikt z was nie zginie, tylko statek.” (w. 21-22).

Ojciec Niebieski posłał anioła, który zapewnił apostoła, że bezpiecznie dotrze do cesarza i że nikt, kto znajduje się na pokładzie, nie zginie. „Albowiem tej nocy stanął przy mnie anioł tego Boga, do którego należę i któremu cześć oddaję, I rzekł: Nie bój się, Pawle; przed cesarzem stanąć musisz i oto darował ci Bóg wszystkich, którzy płyną z tobą. Przeto bądźcie dobrej myśli, mężowie; ufam bowiem Bogu, że tak będzie, jak mi powiedziano. Będziemy wyrzuceni na jakąś wyspę.”(Dz.Ap. 27:23-26).

Sytuacja stała się zupełnie beznadziejna – statek się okręcił, rozbił o skały i roztrzaskał. Jednak wszyscy, którzy znajdowali się na pokładzie rozbitego statku dotarli bezpiecznie do brzegu, zgodnie z zapowiedzią anioła Bożego. Znaleźli się na wyspie Malta i zostali przyjęci przez lokalnych mieszkańców z wielką życzliwością (28:1-2). Apostoł Paweł i jego towarzysze przezimowali na wyspie i w tym czasie apostoł uzdrowił wielu chorych oraz cierpiących na różne dolegliwości.

PRZYBYCIE DO ITALII

Z zapisu biblijnego dowiadujemy się o ostatnim odcinku podróży z Malty do Italii. Czytamy: „A po trzech miesiącach ruszyliśmy w drogę na aleksandryjskim statku, który przezimował na wyspie, a nosił godło Bliźniąt. A przypłynąwszy do Syrakuz, pozostaliśmy tam trzy dni. Stąd płynąc wzdłuż wybrzeża, dotarliśmy do Regium. A gdy po upływie jednego dnia powiał wiatr południowy, przybyliśmy następnego dnia do Puteoli.” (w. 11-13).

Przybywszy do Puteoli, zostali przywitani przez grupę braci, z którymi przez siedem dni mieli społeczność. Następnie udali się do Rzymu, gdzie na spotkanie wyszli kolejni bracia. Setnik przekazał więźniów dowódcy straży (w.16). Wkrótce po uwięzieniu apostoł Paweł spotkał się z żydowskimi przywódcami religijnymi w mieście i wyjaśnił, dlaczego przywieziono go do Rzymu. Powiedział im także, że został fałszywie oskarżony przez Żydów w Jeruzalem.

OSTATNIE PRZESŁANIE PRAWDY

Biblia nie przedstawia rozwoju wydarzeń ostatnich dni życia apostoła Pawła. Przyjmuje się, że dotarł do Nerona i został skazany na śmierć. W liście do Tymoteusza apostoł napisał: „Albowiem już niebawem będę złożony w ofierze, a czas rozstania mego z życiem nadszedł. Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; A teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście jego. Staraj się przyjść do mnie rychło;” (2 Tym. 4:6-9).

Wiemy, że apostoł korzystał ze swych słabnących sił w głoszeniu wspaniałej Prawdy tym, którzy mieli uszy ku słuchaniu zaproszenia do niebiańskiego powołania w Jezusie Chrystusie. Apostoł był jednym z najpotężniejszych głosów, jakie słyszano za czasów pierwotnego Kościoła. Niestrudzone osiągnięcia, które w ciągu wielu lat wytężonej działalności dokonał apostoł, finalizowały się w postaci nowych zborów w wielu miejscach, gdzie znajdowali się poświęceni naśladowcy Jezusa Chrystusa. Spełniał w swej służbie rozstrzygającą rolę, posyłając wieść Prawdy niewielkiej, lecz wybranej klasie wierzących w Jezusa Chrystusa, często w bardzo trudnych warunkach. Gdy podziwiamy jego gorliwość i wierność dla wielkiej sprawy, często przeoczamy jego równie ważną pracę – osiągnięcie duchowego wzrostu i rozwoju własnego charakteru Nowego Stworzenia oraz wiernego członka ciała Chrystusowego.

„I pozostał przez całe dwa lata w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, Głosząc Królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie śmiało, bez przeszkód.” (Dz.Ap. 28:30-31).