fbpx

Boży kapitał

W tle dźwięki ekspresu do kawy i rozmów osób siedzących przy stoliku obok. Na naszym stoliku kilka kubków z kawą. Osób kilkanaście. Kilka nie do końca uporządkowanych refleksji.
II spotkanie
Czytamy pierwszy fragment. (Mat. 6:19-21) Pierwsze refleksje na temat łatwo tracącego na wartości skarbu na ziemi. Kilka lat pracy zbierane na koncie po zawirowaniach finansowych może być niewiele warte. Jeśli poświęcamy się pracy i naszym celem zarobek i pomnażanie majątku to siłą rzeczy te tematy zajmują umysł. Poznajemy ogólną naukę. Czy nie można być bogatym ? Padają słowa żebyśmy byli gotowi sprawdzać gdzie jest nasze serce.
Próbujemy poznać młodzieńca (Mat. 19:16-22). Wyobrażamy go sobie jako ułożonego młodego człowieka z dobrego domu. Młodzieniec ów ma swój kapitał, którym zarządza. Czuje jednak pewien brak. Szuka odpowiedzi. Jezus potrafi uderzyć w czuły punkt. Pokazuje mu jakby stopnie wtajemniczenia. Mówi mu prawdę o nim samym, prawdę trafiającą w czuły punkt. Przerastającą majętnego młodzieńca. “Sprzedaj majątek, potem przyjdź i naśladuj mnie”. Najepierw zrzuć z siebie to co cię ogranicza. Pokaż Bogu, że on jest na pierwszym miejscu. Czasami wymaga to rezygnacji z poczucia stabilizacji.
Ostatni fragment o przestawaniu na małym (1 Tym. 6:6-10). Celem naszym ma być dążenie do tego co w górze. Jak to jest jednak u nas z poprzestawaniem na małym. Czy gotowi jesteśmy wybrać słabszy model samochodu? Zauważamy, że sukces finansowy też ma swoją cenę. Wielki dom, może kosztować wiele czasu, wyrzeczeń i energii. Więcej majątku – więcej zmartwień. Nie tego szukamy. Cały czas po głowie obija mi się pytanie, jak mogę sprawdzić moje przywiązanie do  tu i teraz. Pytania zostają. To chyba dobrze.
Kolejne spotkanie 8 maja.