Jak pozbyć się nieprzyzwoitej mowy?

„Słowo nieprzyzwoite Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” – Efezj. 4:29

                Polecenie apostolskie zawarte powyżej jest stosunkowo proste. Proste w zrozumieniu i wykonaniu. Warunkiem jego zastosowania jest wewnętrzna przemiana. Osobiście uważam, że ten werset nie mówi tylko o tym, co powszechnie moglibyśmy uznać za nieprzyzwoite. Po przeczytaniu tego wersetu, można by wywnioskować, że żartowanie jest złe, bo śmieszny żart, zawsze kojarzy nam się z czymś złym lub wulgarnym. Z drugiej strony, możemy pomyśleć o tym, że wszelkie wulgaryzmy (przekleństwa) są w tym konkretnym wersecie jednoznacznie zakazane. Nie tędy droga w rozumowaniu. Zgadzamy się z tym, że są żarty, które są wyśmiewaniem innych. Apostoł wyraźnie zaznacza: „O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne. Raczej winno być wdzięczne usposobienie” – Efezj. 5:4.

                Z drugiej strony dowcipy o Żydach. Czy dla czytających Słowo Boże, faktycznie to są dowcipy? To są właśnie „nieprzyzwoite” żarty. Jestem człowiekiem, z dużym poczuciem humoru i jeśli należy wyzbyć się szeroko pojętego – kulturalnego – żartu, to należy zadać sobie pytanie, czy Bóg oczekuje od człowieka, aby cały czas był poważny, dystyngowany, bez uśmiechu. W moim przypadku: aby człowiek udawał kogoś kim nie jest. Stanowczo uważam, że nie tędy powinna iść nasza wewnętrzna przemiana.

                Zgadzam się z tym (co mnie osobiście przeraża), że współczesne chrześcijaństwo zaczyna być bardzo laickie, dlatego trzeba zachować umiar w słowie (przekleństwa) jak i żartach (wulgarnych). Te przejawy chrześcijańskiego życia są dyktowane słowami Pawła z Rzym. 12:2, które mówią: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”.

Serce jest źródłem naszych słów

                Apostoł Paweł w nawiązaniu do nieprzyzwoitych słów, opiera się na innej ważnej nauce: „Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym” – Mat. 15:10. Jest to kluczowa myśl. Jeśli nasze serce jest złe, to i cała mowa jest zła. Nie można mówić dobrze, bądź źle i jednocześnie nie wiązać naszej mowy z sercem. W nim jest źródło naszej nieprzyzwoitej mowy. To tam powinniśmy szukać problemów naszego języka.

                „Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi! Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka? Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi? Także słone źródło nie może wydać słodkiej wody” – Jak 3:8-12. Apostoł Jakub również, zwraca uwagę na źródło słów. Skąd się biorą? Z korzenia, a korzeniem (skarbcem) w człowieku co jest? Nasze serce. Jeżeli widzimy w kimś (bądź w sobie) słowa nieprzyzwoite, to wiedzmy, że to nie jest kwestia tylko mówienia bądź przyzwyczajenia. To jest poważniejszy problem, zakorzeniony w sercu.

                Dlatego musimy dbać o nasze uczucia i odczucia. Jeśli jesteśmy w naszej mowie aroganccy wobec kogoś, mało uprzejmi, to nie do końca zgodzę się na to, że główna przyczyna leży w kulturze osobistej. Problemem jest to, jaki jest mój stosunek do tej osoby, czy wybaczyłem mu jego grzech przeciwko mnie, czy faktycznie wyzbyłem się kwasu ze swego serca? To są szalenie ważne rzeczy, które przekładają się właśnie na naszą mowę.

                Jeśli wśród niechrześcijan, nie przejawiamy tego kim jesteśmy, to jakie jest nasze serce? Rzeczywiście oddane Bogu? Uczynki to jedno – bardzo ważne narzędzie do wydawania świadectwa o nas samych i życiu jakie przyjęliśmy za właściwe. Jednak nie bagatelizujmy słów, które wypowiadamy.Wobec obcych postępujcie mądrze, wyzyskując każdą chwilę sposobną. Mowa wasza, zawsze miła, niech będzie zaprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać” – Kol. 4:5-6.

                „Zaprawienie solą” to nacisk na wartościową mowę. Mówić, aby mówić i wypowiadać głupoty to pusta i błazeńska mowa. Co nam niesie? Jaką wartość z naszego chrześcijańskiego skarbca (serca) chcemy przekazać innym? „Plemię żmijowe! Jakże wy możecie mówić dobrze, skoro źli jesteście? Przecież z obfitości serca usta mówią” – Mat. 12:34.

Mowa jest świadectwem o nas

                Przestańmy się oszukiwać. Nasze słowa zdradzają to kim jesteśmy. To jak mówimy, świadczy o tym co mamy w sercu. „Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym (…)” – Mat. 15:18-19.

                Właściwa chrześcijańska mowa to nie tylko kurtuazyjne „proszę, dziękuje, przepraszam”. Z pewnością ten „zewnętrzny” przejaw słów wystawi nam dobre świadectwo. Problem tylko w tym, czy ta „kurtuazja” jest szczera. Jeśli jest fałszywa, i mówiąc o miłości braterskiej mamy w sercu nienawiść, to o jakiej zapłacie od Ojca mówimy? Pan Jezus, który o słowach i mówieniu mówił bardzo dużo przy różnych okazjach, zawsze zwracał uwagę na to źródło słów, jakim jest serce. Jeśli chcemy leczyć drzewo, nie wyleczymy go skupiając się na liściach, należy skupić się na korzeniu. Tak jak uczył Pan Jezus. W przeciwnym razie nasze uprzejme słowa (dodajmy fałszywe), będą świadczyć przeciwko naszemu zgniłemu sercu.

                „Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy. A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” – Mat.12:35-37.

            W tym miejscu proponujemy Ci zupełnie darmowy egzemplarz książki Boski Plan Wieków. Książka ta przy pomocy jedynie argumentacji Słowa Bożego wyjaśnia wiele tematów i odpowiada na liczne pytania dotyczące Bożego planu, historii i przyszłości ludzkości. Wlewa ona w ludzkie serca nadzieję, miłość i jednocześnie zrozumienie Bożych dróg postępowania. Zachęcamy Cię do kliknięcia w poniższy baner i zamówienia, bez ponoszenia żadnych kosztów z Twojej strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *